W roku 1933 po dojściu nazistów do władzy w protestantyzmie niemieckim ujawnił się ruch o nazwie „Niemieccy chrześcijanie”, który w Adolfie Hitlerze dopatrywał się nowego objawienia nie tylko dla gospodarki, ale także dla Kościoła. Odłam ten uległ daleko idącej infiltracji hitlerowskiej. Część przywódców kościelnych, teologów i świeckich wyraziła jednak swoją dezaprobatę, krytykując w tym ruchu tęsknotę za przywódcą, który musi stać się uwodzicielem, jeśli wyraźnie nie zapewni, że nie zamierza być idolem lub bożkiem tych którym przewodzi, zamiast pokornie zrezygnować z własnej pozycji wskazując na prawdziwe autorytety Ojca, Nauczyciela, i Sędziego. Bardziej skomplikowana sytuacja zarysowała się po roku 1933 w poszczególnych prowincja pruskich ,w tym także Marchii Granicznej z siedzibą w Pile, gdzie mieściła się superintendentura Kościoła Ewangelickiego ,na której czele stał superintendent Will. W tym roku miały miejsce wybory do Rad Parafialnych miejscowych pilskich parafiach ewangelickich. „Niemieccy chrześcijanie”, przesiąknięci już ideologią partyjną typu narodowosocjalistycznego agitowali na każdym kroku za Adolfem Hitlerem twierdząc, że pojęcia te nie są obce myśli chrześcijańskiej. W chwili wyborów, tych którzy opowiedzieli się za „Kościołem wyznającym” okrzyczano jako wrogów narodu niemieckiego, III Rzeszy etapując ich jako element narodowo nie budzący zaufania .Dla członków Kościoła Wyznającego w prowincji Poznań-Pomorze Zachodnie takie zachowanie było niezrozumiałe, gdyż pamiętano jaką troską darzył te prowincje rząd w Berlinie ,nie wspominając jaką estymą cieszył się na tych terenach Fryderyk Wielki oraz Hindenburg Nowego biskupa Rzeszy Ludwika Mullera określano jako męża zaufania Hitlera (podobno sam Hitler czytał pisma braci z Herrenhut). W takiej sytuacji zagrożenie Kościoła i chrześcijaństwa ze strony nowej grupy politycznej wydawało się mało prawdopodobne. Polityczne niepokoje w Berlinie znalazły swój oddźwięk w Pile. Na krótko przed wyborami do władz Kościelnych po stronie Kościoła Wyznającego zaangażowany był ksiądz Heine proboszcz parafii p.w. św. Jana. . Parafianie ks. Heine`go byli zwolennikami Związku Gandauerskiego stającego w opozycji do niektórych poczynań Hitlera i jego popleczników. Niepokojący był dla nich fakt masowego wstępowania do Kościoła ogromnej rzeszy członków Partii, którzy nagle chcieli być ochrzczeni, zawierali związki małżeńskie lub stawali się aktywnymi członkami Rad Parafialnych, głównie u „Niemieckich Chrześcijan”. W Pile były wówczas trzy Kościoły Ewangelicko -Unijne z pięcioma stałymi etatami. Po dwóch księży było w Kościele Miejskim na Rynku oraz Marcina Lutra, a jednego posiadał Kościół św. Jana. Zwołana narada Zrzeszenia Kościołów Ewangelickich, mająca na celu zajęcie stanowiska wobec postępujących wydarzeń, wykazała jednoznaczne stanowisko Kościoła wobec Hitlera i biskupa Rzeszy Muellera. Tylko jeden z księży, Grell opowiedział się po stronie „Niemieckich Chrześcijan”. Jednak jego parafianie stanęli po stronie Kościoła Wyznającego Po dojściu Hitlera do władzy w składzie Konsystorza na początku nic się nie zmieniło. Oprócz Grella nie było w nim zwolenników „Niemieckich Chrześcijan”, a jego starania o zmianę stanowiska, pozostały bez echa. Również pracownicy Konsystorza nie poddali się próbom szantażu ze strony księdza Grela. Duchowni skupili się ze zdwojoną siłą nad pracą uświadamiającą wśród swoich parafian. Szczególną aktywnością wykazali się ks. Rzadki i ks. Heine. Co dwa tygodnie odbywały się wykłady na temat aktualnej sytuacji politycznej i postępującej dechrystianizacji wśród „Niemieckich Chrześcijan”. Na początku grudnia 1933 roku zaproszono z odczytem ks. Fritza Müllera z Berlina -Dahlem, a przy okazji zreferowano mu nastroje w prowincji pilskiej. Jednoznacznie w oparciu o słowa Pisma św. Jednocześnie opowiedziano się po stronie „Kościoła Wyznającego”. 20 grudnia po powrocie do Berlina, biskup wydał odezwę, w której zachęcał młodzież ewangelicką do wstępowania w szeregi Partii Młodzieżowej co tym samym wywołało utratę zaufania ze strony sympatyków „Kościoła Wyznającego”. Rozłam duchowy w Kościele stał się faktem. Biskup Fritz Müller nie respektował tym samym Konstytucji Kościoła Ewangelickiego Unii Staropruskiej. Wydarzenia końca roku 1933 to początek powstawania ruchu podziemnego, opozycji wobec działań Adolfa Hitlera i jego zauszników. Rozpoczęła się era walki o stanowiska, wzajemnych oskarżeń, dwulicowości, denuncjacji. Można więc pójść za stwierdzeniem ks. Heinego „Dobrej nowiny słucham, ale brakuje mi wiary”. Na dalszy rozwój wydarzeń nie trzeba było długo czekać. Ze stanowiska proboszcza usunięto ks. Rzadkiego, a wkrótce potem rozpoczęto akcję szykanowania i dezawuowania ks. Heinego. Latem 1934 usunięto go siłą z jego służbowego mieszkania, pomimo choroby. Jego żona znalazła schronienie u rodzeństwa w Jenie, synowie umieszczeni zostali w internacie. Ks. Heine wyjechał na kurację do Bad Oeynhausen. Pod koniec tej kuracji poprosił go ks. Wilhelm Niemoeller o wygłoszenie referatu w hali Dr Oetkera w Bielefeld na temat sytuacji kościoła w Marchii Granicznej. Na zebraniu pojawili się urzędnicy Gestapo i pouczyli go, że w trakcie wywodów ma trzymać się tylko prawdy. W połowie października ks. Heine powrócił do Piły, jednak osłabienie mięśnia sercowego nie pozwoliło mu przystąpić energicznie do pracy duszpasterskiej. Podczas jego nieobecności parafię przy kościele św. Jana, objął ks. Pohlmann. Mieszkanie służbowe było również zajęte, a ks. Heine poddany został dalszym szykanom. Parafianie sympatyzujący z „Kościołem Wyznającym” stali się „bezdomnymi”. Dzięki życzliwości swoich parafian ks. Heine znalazł małe mieszkanie. Nabożeństwa sprawowane były w sali kinowej, którą użyczył sympatyzujący z Kościołem Wyznającym berlińczyk, właściciel 3 sal kinowych. Ks. Heine mógł liczyć tylko na pomoc brata Wullfa z kościoła Marcina Lutra (dziś kościół rzym.-kat. Stanisława Kostki), gdyż pozostali księża byli zwolennikami „Niemieckich Chrześcijan”. Ze strony Konsystorza opanowanego już w całości przez zwolenników Niemieckich Chrześcijan ks. Heine otrzymał obłudną propozycję w zamian za podpisanie wniosku o bezterminowy urlop i opuszczenie Piły. Otrzymać miał on wsparcie finansowe w celu podratowania zdrowia, zaległe świadczenia, zwrot kosztów przeprowadzek itp. Ks. Heine odrzucił tę ofertę, gdyż widział on swoje miejsce i misję kaznodziejską w Pile. Próbowano go też wielokrotnie wydalić z terenu Marchii Granicznej, ale bezskutecznie. Rząd w Berlinie nie próżnował. Wiosną 1935 roku Gestapo aresztowało w prowincjach: Pomorze, Prusy Wschodnie, Marchia Graniczna, Wschodnia Brandenburgia oraz Śląsk około 550 księży z „Kościoła Wyznającego”. W samej Marchii Granicznej zatrzymanych zostało około 25 księży. Jednak fala oburzenia oraz napływające do Berlina noty protestacyjne zmusiły Adolfa Hitlera do uwolnienia wszystkich zatrzymanych. Ks. Heinego zatrzymano podczas wygłaszania referatu programowego w Sępólnie Krajeńskim. Po uwolnieniu powrócił do Piły. Pracował i działał aktywnie, aż do 1940 roku. Pogarszający się stan zdrowia zmusił go do poddania się leczeniu w Bad Pyrmont. Z racji wcielenia miejscowych księży do wojska został on poproszony tam o przejęcie 2 urzędów parafialnych. Miejscowi parafianie byli w większości zwolennikami „Kościoła Wyznającego”. Do Piły ks. Heine już nie powrócił. Jednak przez cały okres wojny utrzymywał żywe kontakty z księdzem Wulffem, który informował go o wszystkich wydarzeniach w pilskich parafiach, w których nadal znajdowali się zwolennicy „Kościoła Wyznającego”.
Opracował dla „Głosu Parafialnego”
Zdjęcia z Portalu: FORUM DAWNA PIŁA
śp. mgr Andrzej Kortas






